PKS dotarł do Warszawy ok. 10. Warszawa… jak na stolicę przystało miasto bardzo duże i jak każde duże miasto centrum czyściutkie i zadbane, a obrzeża nieciekawe… dlatego też postanowiłam je ominąć. Zwiedziłam Pałac Kultury i Pałac w Łazienkach. Dobrze pokombinowałam, udało mi się podpiąć do wycieczki z Gdańska i zwiedziłam sobie z przewodnikiem Zamek Królewski w Warszawie. Tak złamałam moje złote zasady i postanowiłam zwiedzić troszkę zabytków. Bo trudno darmo… być w stolicy i najważniejszych zabytków nie zobaczyć. I to by było na tyle z części kulturalnej mojej PKSowej wycieczki. Popołudniu przeszłam ulicami i znalazłam klub Niebo. To właśnie w tym klubie spędziłam dzisiejszy wieczór. Będę kończyć… muszę sobie zrobić jakąś gorącą herbatę… wybrałam się do tego klubu w bluzeczce bez rękawów, a na dworze się ochłodziło…. trochę zmarzłam. Wypiję herbatę i kładę się spać, bo jutro PKS do Lublina odjeżdża o godzinie 5:00… straszne… im dalej tym wcześniej odjeżdżają te autobusy… Dodatkowo w tym rejonie sieć autobusowa jest jakby słabiej rozwinięta ponieważ nie wiedzieć czemu władze uznały , że i tak większość osób porusza się pociągami.